Wchodzę na widok wszystkich
napalonych gapiów. Szybsze bicie serca - to jest to co lubię.
Mimo iż wiem, że to jest nie
fair w stosunku do samej mnie to jednak to jest jak uzależnienie, którego od
tak się nie da porzucić, ponieważ... to się lubi.
Lekki zaduch i zapach
alkoholu, codzienność do której trzeba się przyzwyczaić.
Podchodzę, bliżej i
zaczynam lekko poruszać biodrami.
Oszukana przez miłość,
''sprzedaje" swoje ciało.
Wstałam lekko się
rozciągając, podeszłam do lusterka, które stoi naprzeciwko łóżka. Szybko, ale
cicho się ubrałam, żeby nie obudzić śpiącego mężczyzny.
Wzięłam torebkę złożyłam,
buty i wyszłam z obcego mieszkania.
Kierowałam się w stronę
dziewczyny zauważonej po drugiej stronie. Poznałam ją.
To była Mia.
Zasłoniłam jej rękoma oczy kiedy
już do niej podeszłam.
-Wiem, że to ty Nicol.
Odwróciła się w moją stronę
i mocno przytuliła.
Miała na sobie, obcisłą
czarną spódniczkę i różowy top.
-Z kim tym razem się
umówiłaś?
Lekko schyliła głowę.
-Z nim? Miałaś to przecież
zakończyć!
-Nie umiem Nicol, zrozum
mnie....
-Nie umiem zrozumieć dobrze
o tym wiesz. Ehhh.. dobra lecę widzimy się wieczorem?
Pokiwała twierdząco głową,
pożegnałyśmy się i ruszyłam dalej w wyznaczony kierunek.
10 minut później znajdowałam
się na rynku, intensywnie zaczęłam szukać wzrokiem wysokiego bruneta.
Gdy już ujrzałam jego postać
podeszłam i lekko szturchnęłam.
-Spóźniłaś się... Masz.
Rzucił w moim kierunku małą
torebkę. Ja w zamian dałam mu kopertę.
-Miło się z tobą
współpracuje, a teraz muszę lecieć, bo jestem spóźniony.
Kiwnęłam na znak, że
rozumiem i każdy poszedł w swoją stronę.
Siadłam wygodnie w fotelu,
wzięłam torebkę którą dał mi brunet i zaczęłam wyciągać z niej zawartość.
Cztery małe opakowania, w
każdej było po 5 gram proszku.
Wzięłam jedną do ręki i schowałam
do torebki, a resztę ukryłam w pudełku pod łóżkiem.
Wstąpiłam do kuchni po coś
do zjedzenia i usiadłam na blacie, jedząc można powiedzieć śniadanie i szybko
wskoczyłam do łóżka i tak samo szybko zasypiając
And no one will
taken the fall.
Obudził mnie rozlegający po całym mieszkaniu dzwonek do drzwi. Wstałam
zaspana i szłam w kierunku drzwi. Przekręciłam klucz i jeszcze nie do końca
wybudzona otworzyłam drzwi.
W drzwiach stała uśmiechnięta od ucha do ucha Mija.
-Widzę, że cię obudziłam.
Cicho zachichotała i weszła do mieszkania.
Rozglądnęła się i usiadła na kanapie w salonie. Spojrzałam na zegarek i
przez chwile analizowałam godzinę. Bez słowa poszłam do pokoju i zaczęłam się
ubierać, po czym wróciłam do Miji.
Siedziała dalej się uśmiechając.
-Co się stało, że taka szczęśliwa? - zapytałam
-Skończyłam z nim, raz na zawsze.
Moje usta od razu zrobiły kształt banana. Podeszłam do niej mocno ją
ściskając.
-Jestem z ciebie dumna.
Obydwie miałyśmy szczery uśmiech. Mija zaczęła mi opowiadać o dzisiejszym
dniu z wielkim zadowoleniem. Później te babskie pogaduchy i zanim się
obejrzałyśmy musiałyśmy.
Skąpe ubranie, szminka na ustach, lekki makijaż.
Przed wejściem wyciągnęłam z torebki opakowanie proszku, które wcześniej
schowałam, szturchnęłam Mije i szłyśmy w stronę kantorka.
-Na pół?
-Kobieto, na dwa razy.
Wysypałyśmy pół proszku na stół i podzieliłyśmy na dwa, po czym
wzięłyśmy kawałek papieru zwiniętego w rulon i zaczęłyśmy 'wciągać'.
Fala energii uderzyła w moje ciało. Jednym słowem czułam się zajebiście.
Chwyciłam mocno rękę Miji, a ona zaczęła się głośno śmiać.
-To co idziemy?-zapytałam.
Pokiwała twierdząco z szatańskim uśmieszkiem na twarzy. Wiedziałam do
czego zdolna jest Mija.
Jeszcze dwa kroki i już bd w głównym punkcie. Główne atrakcje przedstawienia
to kilka dziewczyn, wśród nich jestem ja i Mia.
Głośne oklaski zachęcające nas do wejścia. Jeszcze kilka sekund...
Weszłyśmy mężczyźni ślepo patrzyli się na nasze ciała jedno po drugim.
Każda z nas poruszała się kusząco po scenie. W sali było dużo gości, ale jeden szczególnie przykuł moją uwagę. Lokaty chłopak stał z czwórką kolegów i mieli dwóch umięśnionych facetów koło siebie. Przygryzłam zadziornie dolną wargę w jego kierunku na co ukazał dwa dołeczki w ustach...